Pierwszy spacer po Trapani był trochę jak otwieranie książki, której jeszcze nie znamy. Bez pośpiechu, bez odhaczania kolejnych punktów z przewodnika – po prostu ruszyliśmy przed siebie, zaglądając w kolejne uliczki i zaułki. I bardzo szybko okazało się, że Trapani potrafi zaskoczyć.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to połączenie historii i codziennego życia. Stare kamienne mury, piękne portale i ozdobne fasady sąsiadują z nieco zniszczonymi budynkami, kablami poprowadzonymi po ścianach i zwyczajnym życiem mieszkańców. I właśnie to podobało nam się najbardziej – Trapani nie jest idealnie wypolerowane. Jest prawdziwe.
Spacerując uliczkami, co chwilę trafialiśmy na sztukę. Obrazy pojawiały się na murach, w witrynach i małych galeriach. Niektóre miejsca wyglądały wręcz jak galerie pod gołym niebem. Szczególnie ciekawie prezentowały się ściany wypełnione obrazami przedstawiającymi morze, port i sycylijskie krajobrazy.
Zatrzymaliśmy się także przy niewielkich ekspozycjach związanych z historią miasta. W jednej z witryn zobaczyliśmy zabytkowe amfory i pozostałości archeologiczne związane z morzem. To przypomnienie, że Trapani od wieków żyło w bliskim związku z Morzem Śródziemnym – jako port, miejsce handlu i rybołówstwa.
A skoro o sycylijskim charakterze mowa – nie mogło zabraknąć kolorów. Wystawy, ceramika, obrazy i dekoracje przypominały nam, że Sycylia to nie tylko zabytki, ale także niezwykle silna tradycja artystyczna i rzemieślnicza.
Po drodze znaleźliśmy też piękną starą księgarnię z charakterystycznym, turkusowym wejściem. Nawet zamknięty sklep potrafił być tutaj małym dziełem sztuki. 😊
Spacer doprowadził nas również w okolice Villa Margherita – zielonej przestrzeni w samym mieście, z palmami i charakterystycznym kołem widokowym. Pośród zieleni i wysokich palm Trapani pokazało nam swoje bardziej wakacyjne, śródziemnomorskie oblicze.
I właśnie podczas tego pierwszego spaceru zaczęliśmy zauważać coś jeszcze – Trapani jest pełne kontrastów. Stare i nowe. Eleganckie pałace i popękane mury. Sztuka i codzienność. Spokojne uliczki i gwarne miejsca przy porcie. Historia, która jest obecna niemal na każdym kroku, ale jednocześnie miasto normalnie żyje swoim rytmem.
To był dopiero pierwszy spacer, a już mieliśmy poczucie, że Trapani nie da się poznać w jeden dzień.
I chyba właśnie dlatego następnego dnia ruszyliśmy dalej…














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz